• baner_glowny.png
  • baner_nop_01.png
  • baner_nop_02.png
  • baner_nop_03.png
  • baner_nop_04.png
  • baner_nop_05.png
  • baner_nop_06.png
  • baner_nop_07.png
  • baner_nop_08.png
  • baner_nop_09.png
  • baner_nop_10.png
  • baner_nop_11.png
  • baner_nop_12.png
  • baner_nop_13.png
  • baner_nop_14.png
  • baner_wlasny.png

Z dyskoteki do nieba

Z dyskoteki do nieba. Co roku w Polsce rozbija się kilkanaście aut wypełnionych nastolatkami. Co robić?

Artur Włodarski
02.05.2014 ,

13 kwietnia w wypadku pod Chełmnem zginęło siedmioro nastolatków. Prowadził nietrzeźwy 16-latek bez prawa jazdy (Fot. LUKASZ PIECYK/EAST NEWS)

Wycięcie drzew? Zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach? To spłycanie problemu. Przestańmy biadolić, zacznijmy akcję "Nie jestem sardynką".
"Młodzieńcza brawura" - to najczęstszy komentarz do takich wypadków jak ten pod Chełmnem (woj. kujawsko-pomorskie), w którym zginęło zginęło siedem osób. Bardzo zresztą charakterystycznych: weekendowa noc lub ranek, wielu pasażerów, jeden samochód, dużo ofiar. I młody kierowca, który zwykle uchodzi z życiem.

Tak długi wspólny mianownik świadczy o istnieniu prawidłowości bardziej złożonej niż "młodzieńcza brawura". A podobne w tonie komentarze - o bezradności.

Przyczyny

Na zjawisko wypadków po dyskotece nakłada się splot kilku przyczyn.

Kierowca. To bezpośredni sprawca tragedii i często jedyny świadek. Samochód to jego atut i przekleństwo: stawia go w uprzywilejowanej pozycji wśród imprezowiczów, ale też naraża na presję. Tym silniejszą, im liczniejsze audytorium. Ulega jej, bo w tym wieku nic nie liczy się tak jak pozycja w grupie. Dlatego godzi się na nadkomplet pasażerów i ostrą jazdę. Mimo słabej widoczności (noc) i braku doświadczenia.

Pasażerowie. Nie mają samochodu, ale jest ich wielu. Nie prowadzą, a więc mogą pić. Alkohol zwiększa ich apetyt na ryzyko i pogarsza ocenę sytuacji. A to, że będą jechali stłoczeni, dla niektórych może być wręcz atrakcją.

Samochód. Często niewiele młodszy od kierowcy. Poza tym, że zużyty (zawieszenie, układ kierowniczy, hamulce, opony), ma miękkie zawieszenie, wąskie opony, krótki rozstaw osi i brak systemu kontroli trakcji. Taki pojazd jest niestabilny na zakrętach. Zwłaszcza przeładowany. Zaczyna zarzucać tyłem. Dlaczego? Przy nadkomplecie pasażerów jedni siedzą innym na kolanach, wzrasta obciążenie tylnej osi i podnosi się środek ciężkości. Kierowca nie ma o tym pojęcia, bo zwykle jeździ sam lub w dwie-trzy osoby.

Jazda. Kierowca czuje, że obciążony samochód rozpędza się gorzej, więc tym mocniej wciska gaz i później hamuje. Woli utrzymać wysoką prędkość, więc nie zwalnia na zakrętach. To podoba się pasażerom - chłopcy chichoczą, dziewczyny piszczą. Opony też. Jest dobrze do pierwszego manewru - skręcania lub wyprzedzania. Każdy bardziej śmiały ruch kierownicą mocno rzuca tyłem auta. Dwa takie ruchy pod rząd i auto zaczyna ustawiać się bokiem. Kierowca jest zaskoczony, a jego kontra kierownicą - spóźniona i gwałtowna - tylko pogarsza sprawę. Tył auta wpada w wahadłowy poślizg.

Przeszkoda. Gdy lewe lub prawe koła złapią pobocze, kierowca widzi, że to nie żarty. Gwałtownie zwalniając lub hamując, ostatecznie przekreśla szanse na happy end. Tył zaczyna wyprzedzać przód, aż uderza w przeszkodę: przydrożny słupek, drzewo, mur lub inny pojazd. Największe siły działają wówczas na drugi rząd - siedzący tam zwykle giną na miejscu. Kierowca i pasażer obok mają większe szanse - poddani mniejszym przeciążeniom, jako jedyni przypinają pasy (by uciszyć brzęczyk).

Reasumując: młodzi kierowcy prowadzą tym ryzykowniej, im więcej wiozą rówieśników. Im bardziej obciążone auto, tym łatwiej wpada w poślizg i wylatuje z drogi. Jedno potęguje drugie, kółko się zamyka.

Co robić?

Wycięcie drzew? Zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach? To spłycanie problemu.

W przyszłości rozwiąże to technika, np. fotokomórka zliczająca wsiadające osoby albo czujniki w fotelach oceniające nacisk wywierany przez pasażerów, i auto nie ruszy jak przeładowana winda w bloku. Ale nie możemy na to czekać - każdy rok to kilkaset pogrzebów. Już teraz warto:

1. Uzmysłowić problem kandydatom na kierowców. Nawet doświadczeni kierowcy są zaskoczeni, jak inaczej reaguje przeciążone auto. Wystarczy, by w ramach kursu na placu manewrowym kandydat pokonał slalom pustym i obciążonym autem. Do zestawu pytań egzaminacyjnych trzeba dodać takie: "Jakie wypadki przysparzają najwięcej ofiar śmiertelnych?". Odpowiedź: "Z udziałem aut przewożących nadmierną liczbę pasażerów".

2. Eksperci OCED postulują wydłużenie praktycznego kursu jazdy z 30 do 50 godzin oraz wprowadzenie progresywnego prawa jazdy, które nakładałoby ograniczenia na młodych kierowców (np. niższe limity prędkości, zakaz wożenia rówieśników), znoszone w miarę zdobywania przez nich doświadczenia. To zdaje egzamin w Niemczech.

3. Przeprowadzić kampanię społeczną: "Moje auto - nie autobus", "Dziękuję, nie jadę", "Nie jestem sardynką", wzbogaconą o znak graficzny (przekreślone przepełnione auto) rozmieszczany w klubach i dyskotekach. W Polsce nie było takich akcji. Zbliżona "Europejska noc bez wypadku" przestrzega młodych kierowców przed spożywaniem alkoholu i zażywaniem narkotyków.

4. Ostrzej kontrolować, egzekwować i nagłaśniać kary za przewożenie nadmiernej liczby pasażerów. Pokłosiem wypadku z 2010 r., w którym zginęło 18 osób jadących nieprzystosowanym busem, było - o czym większość kierowców nie ma pojęcia - zaostrzenie sankcji: teraz za każdego nadliczbowego pasażera grozi 1 punkt karny i 100-złotowy mandat.

5. I zacząć od własnych dzieci. Uczulić na problem, opisać go, wyjaśnić. Propozycja "Masz na taksówkę, nie wsiadaj do innych aut" niewątpliwie spotka się z lepszym odzewem, choć nie gwarantuje, że pieniądze nie zostaną skonsumowane w inny sposób. Jeśli ktoś uczy jazdy samochodem rwącego się do kierownicy 14-, 15-latka, powinien dobrze pilnować kluczyków, licząc się z tym, że jego latorośl nie przepuści okazji, by zabłysnąć przed rówieśnikami.

Młodzi za kółkiem

30 proc. początkujących kierowców przyznaje, że w aucie czują się wolni od kontroli rodziców

36 proc. prowadzi samochód tak, by poczuć zastrzyk adrenaliny

57 proc. młodych kierowców nie przerabiało na kursach jazdy po zmroku (w Niemczech tylko 2 proc.)

25 proc. Polaków czuje niepokój, prowadząc w czasie deszczu

Źródło: Badania Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Europejskiego Stowarzyszenia Szkół Jazdy oraz firmy Goodyear


Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,15890724,Progresywne_prawo_jazdy_dla_mlodziezy__CO_ZROBIC_.html#ixzz30YvCCgQ5